Witam;D
Zmieniłam koncepcję prologu - po przemyśleniach związanych z komentarzem swojej drogiej przyjaciółki;D
Tak wygląda nowa wersja - mam nadzieję, że ostatnia. Pozwala na umiejscowienie w czasie akcji opowiadania;D
W następnej notatce podam opisy bohaterek;D
Aby zapoznać się z historią obu dziewczyn - mojej własnej, Lizzy H. i mojej przyjaciółki - Eve W. - zapraszam sercecznie na bloga Ewy - ewa5746.mylog.pl.
Opisuje tam ona rok poprzedzający akcję mojej historii;D
Pozdrawiam wszystkich bardzo, bardzo serdecznie!!
Buziaki!
Vera de Diamant (Panna X, Marta Z.)
***
Sami-Wiecie-Kto unicestwiony! Harry Potter bohaterem wszystkich czarodziejów!
Mała dziewczynka bawiąca się lalkami w swoim pokoju usłyszała ten komunikat przez radio. Natychmiast wstała i nieruchoma, wpatrywała się w odbiornik przez dłuższą chwilę. Miała dopiero cztery lata, ale – wbrew pozorom – rozumiała wiele więcej, niż mogli spodziewać się jej rodzice, którzy pracowali w Ministerstwie Magii i prawie codziennie rozmawiali o trudnej sytuacji w świecie czarodziejów.
Nagle przed oczyma ujrzała wizję ze swojego snu sprzed tygodnia. Wszystko ułożyło się w logiczną całość.
Uśmiechnęła się sama do siebie szeroko i zaczęła po dziecinnemu cieszyć się, skacząc, śmiejąc się, wyrzucając ręce do góry i krzycząc: „Sami-Wiecie-Kto nie zyje! Sami-Wiecie-Kto nie zyje!”
Poczuła, że musi z kimś podzielić się tą informacją. Natychmiast.
Zostawiła zabawki i pobiegła do pokoju swojej młodszej siostrzyczki, która urodziła się zaledwie pół roku temu.
Niemowlę już spało, ale ona czuła, że musi komuś przekazać szczęśliwą nowinę w tym momencie. Nachyliła się nad kołyską i szepnęła:
- Wiesz co, Lily? Sami-Wiecie-Kto nie zyje!
Na jej siostrze najwyraźniej nie zrobiło to żadnego wrażenia, bo nawet się nie poruszyła.
Dziewczynka westchnęła ciężko. Po co stworzono młodsze rodzeństwo, skoro było prawie bezużyteczne?
Wyszła z pokoju i wróciła do siebie. Na jej ulubionym fotelu, w którym bez problemu mogła zwinąć się w kłębek i spać wygodnie przez całą noc, ułożyła się gruba, wielka kocica o szylkretowej sierści i mądrych, złotozielonych oczach.
Dziewczynka doskoczyła do kota i przytuliła go do siebie. Zwierzę, przyzwyczajone do takiego traktowania, posłusznie pozwoliło się tarmosić przez dłuższą chwilę. Nie wykazywało przy tym ani entuzjazmu, ani złości. W końcu ona zawsze dzieliła się z nim najlepszymi kawałkami kurczaka.
- Wiesz, Mennie? Sami-Wiecie-Kto nie zyje!
Kocicę ta informacja także nie zainteresowała, ale przynajmniej zaczęła mruczeć, wtulając się w ciepłe ciało swojej właścicielki.
Udobruchana tym dziewczynka przez kilka minut spacerowała po zagraconym pokoju, jednocześnie wtulając się w miękkie futerko. W końcu usiadła po turecku na samym środku podłogi i puściła kota. Wyciągnęła spod sterty zabawek ukochaną książkę z bajkami. Sama otworzyła się na jej ulubionej – Pięknej i Bestii. Nie przeszkadzało jej, że znała ją prawie na pamięć. Odsunęła trochę zabawek pod ściany, by zrobić sobie więcej miejsca i położyła się na brzuchu, podpierając głowę rękoma. Zaczęła czytać, czekając na powrót rodziców do domu. Babcia już położyła się spać, ale ona wciąż nie mogła zasnąć. Była zbyt podekscytowana. Jej sen znów się sprawdził!